Jak zostałam InstaCzarodziejką u Pani Swojego Czasu?

Gdyby pół roku temu ktoś powiedział mi, że stanę się częścią GanguPSC i będę prowadziła profil na Instagramie Pani Swojego Czasu, odpowiedziałabym mu: „Chyba Cię po…grzało”.

Instagram był moją pasją, której poświęcałam każdą wolną chwilę, ale zawodowo, od kilku lat, związana byłam z branżą fitness. Miałam jasno wyznaczoną ścieżkę kariery, którą sukcesywnie szłam naprzód.

Pewnego dnia jednak, dostałam maila od jakiejś Dagmary, której nie znałam. Jeszcze wtedy nie wiedziałam, że ta wiadomość zmieni moje życie o 180 stopni. Pytała, czy chciałabym zajmować się prowadzeniem kont w mediach społecznościowych. I choć tego nie robiłam, bo moja praca oraz Socjomaniaczka pochłaniały mnie tak bardzo, że ledwo miałam czas dla samej siebie, to tym razem nie było to takie stanowcze „nie i kropka”, jak zwykle. I całe szczęście! Okazało się bowiem, że chodzi o profil Pani Swojego Czasu.

PANI SWOJEGO CZASU. Prawie spadłam z krzesła, ale oczywiście nie dałam nic po sobie poznać. Pełen profesjonalizm, kamienna twarz i brak poruszenia (nie jestem pewna, czy Dagmary wersja byłaby tu taka sama, czy tylko mi się wydawało, że ukryłam emocje), choć popiskując i podskakując z radości, opowiadałam przyjaciółce „nie uwierzysz, co się stało”.

Jeśli myślicie, że tak szybko i łatwo poszło, to nic z tego. Najpierw musiałam pokazać, co potrafię. Dostałam loginy do prywatnego profilu na IG, który był zupełnie pusty i miałam stworzyć swoją wizję nowego profilu PSC na Instagramie. Moim zadaniem było przygotowanie biogramu, 9 postów z opisami oraz zapisane relacje wyróżnione przedstawiające produkty oraz wartości PSC.

Miałam 2 dni na przygotowanie i nic, co pochodziłoby ze sklepu PSC (tak, wiem, wstyd się przyznawać). Przez połowę pierwszego dnia, ciągałam ze sobą koleżankę, od jednej do drugiej kawiarni, żeby robić zdjęcia przypadkowych kalendarzy i zeszytów, które imitowały Planery Pełne Czasu. Było zimno, podało deszcz, a my przemierzałyśmy wrocławski rynek w poszukiwaniu estetycznych miejsc z białymi stolikami (tak sobie wymyśłiłam). Do 14:00 wypiłyśmy łącznie chyba 5l kawy, co u mnie poskutkowało przyspieszonym biciem serca, delirką i spadkiem energii. Ale trzeba było wrócić do domu i robić kolejne zdjęcia, żeby siatka była różnorodna. Później kadrowanie, szukanie odpowiedniego presetu i ułożenie zdjeć na profilu.

Dzień drugi spędziłam na przygotowaniu opisów i InstaStory, w tym mówionego, bo Ola chciała posłuchać, jak mówię. To co się działo na profilu widziała tylko Dagmara, Pani Swojego Czasu miała dostać dostęp do konta dopiero, jak wszystko będzie gotowe.

Kiedy o 19:00 oddałam uzupełniony profil, byłam tak zmęczona i tak szczęśliwa, że zasnęłam w salonie. Profil Oli bardzo się spodobał, a zwłaszcza zdjęcia. Misja została zakończona sukcesem.

Miałam czekać na wiadomość, co dalej. Przecież cały Gang musiał obgadać nowy profil. Tak czekałam i czekałam, aż w końcu zapomniałam, że coś takiego miało miejsce. Oswoiłam się z myślą, że dziewczyny wybrały kogoś innego. Dlatego, kiedy prawie po miesiącu dostałam kolejną wiadomość od Dagmary, bałam się ją odczytać. Pół godziny mi zajęło zanim się odważyłam. Czułam, ze to będzie ważna do mnie wiadomość, która może wiele zmienić w moim życiu (ach, ta kobieca intuicja).

Jak dziś pamiętam, jak skakałam ze szczęścia. Później już wszystko potoczyło się szybko. Rozmowa na Skype z Olą, Asią i Dagmarą była czystą formalnością. Następnie ustalenie warunków współpracy i 3 dni później na #kawazbudzyńska Ola powiedziała, że do Gangu dołącza InstaCzarodziejka, czyli ja.

Jakiś czas później zapytałam Dagmarę, jak to się stało, że napisała właśnie do mnie. Wyobraźcie sobie, że kiedyś, zobaczyła na relacji u jednej z osób, którą obserwuje, polecenie mojego konta. Z ciekawości weszła, spodobało jej się i została na dłużej. Kiedy pojawiła się potrzeba zatrudnienia osoby do prowadzenia nowego profilu PSC, pomyślała wtedy o mnie.

Splot kilku przypadków oraz moja pasja zadecydowały o tym, że dostałam niesamowitą szansę i dziś rozwijam się w tym, co kocham pracując z inspirującymi osobami i robiąc każdego dnia to, co sprawia mi ogromną przyjemność.

Opisane sytuacje są moją subiektywną wizję tego, jak trafiłam do #GanguPSC. Dziewczyny mogły widzieć to inaczej z drugiej strony. Ale jakby nie było, jestem dziś częścią Gangu, pracuję i jestem szczęśliwa.

2 comments
  1. Naprawdę cudny splot wydarzeń. Ogromnie zazdroszczę, ale tak pozytywnie. Ja wysłałam portfolio do PSC z prośbą o rozpatrzenie. Na razie odpowiedź była taka, że jest potencjał ale widać brak doświadczenia. Szkoda, może jeszcze kiedyś mi się uda 🙂

  2. Mega się cieszę, bo to oznacza że każdy może sięgnąć gwiazd. A my twoje socjofanki będziemy nieść dalej dobra nowinę w świat, że jesteś najlepsza

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

WPISY, KTÓRE MOGĄ CIĘ ZAINTERESOWAĆ