Jak tworzyć angażujące treści na Instagram? 7 podpowiedzi od zawodowej copywriterki

fot.: Justyna Kocur-Czarny, jkocurczarny.com

Nie oszukujmy się – Instagramem rządzą zdjęcia. Tym, co przyciąga uwagę na nowo odwiedzonym profilu jest siatka ostatnich dziewięciu fotek. Tym, co widzimy jako jedyne w wyszukiwarce jest zdjęcie. To samo tyczy się reklam i feedu. A ponieważ nasze oko woli to, co estetyczne i atrakcyjne, pierwsze wrażenie okazuje się w social mediach kluczowe.

Wyobraź sobie jednak, że spotykasz ultraprzystojnego gościa, z którym dobrze wychodzisz na zdjęciach i do którego wszystkie panny w okolicy robią maślane oczęta. Jeśli masz farta, za piękną obudową kryje się bogate, kuszące wnętrze. Często jednak okazuje się, że uroda nie idzie w parze z osobowością i rozumem. Krótko mówiąc – masz przy sobie ładną wydmuszkę, z którą nie masz o czym rozmawiać, przy której kiśniesz z nudów i która bardzo szybko Ci się nudzi.

Jaki to ma związek z Instagramem? Otóż taki, że ładne, spójne, zjawiskowe konta robią fantastyczne pierwsze wrażenie, ale jeżeli nie oferują absolutnie żadnej treści, błyskawicznie zaczynają tonąć w zalewie innych ładnych kont. Trudno nawiązać jakąkolwiek więź z odbiorcami, kiedy wypuszcza się do sieci tylko takie treści, które można skomentować krótkimi: „mniam, jadłabym!”, „fajna fota” lub jakże popularne – co przyznaję z lekkim zażenowaniem – „brałbym”. Trudno ściągać uwagę na dłużej, jeżeli jedyne, co mamy do zaoferowania to kolejny z miliona ładnych obrazków i nic poza tym. A przecież tym, na czym szczególnie powinno nam zależeć, jest nawiązywanie dłuższych relacji i budowanie zaangażowanej grupy odbiorców.

Jak więc działać na tym Instagramie, aby i estetyka się zgadzała i treść niosła jakiś przekaz? Odpowiedź znajdziesz poniżej.

Po pierwsze: pisz

Jeden wyraz. Cztery litery. Pomyślisz sobie: „I to jest ta twoja złota rada, dziewczyno? Mam pisać? Dzięki za odkrycie Hameryki!”. Ale fakty są właśnie takie i reklama lotto nie kłamała – „Żeby wygrać, trzeba grać”. Dla Ciebie istotne będzie zatem: „Żeby napisać, trzeba pisać”. Dobre, nie?

Nie każdy Twój post na Instagramie koniecznie musi być obszerną insta-rozprawką niczym w szkole. Nie każdy musi nawoływać do wielkich dyskusji. Ale nie zaszkodzi, jeśli zaczniesz regularnie publikować nieco dłuższe treści, aby dać się lepiej poznać, aby przedstawić swoje zdanie i aby skłonić odbiorców do tego, by wchodzili z Tobą w interakcje.

Spróbuj. Otwórz się na swoich odbiorców. Daj im coś wyjątkowego, czego nie znajdą nigdzie indziej – siebie i swoje przemyślenia.

Po prostu pisz.

Po drugie: angażuj

Okej, zakładam, że przekonałam Cię już, że warto na Insta nie tylko wrzucać foty, ale też dzielić się słowem. Ponieważ czytasz tego bloga i śledzisz działania Socjomaniaczki, zakładam również, że już dawno ustaliłaś, po co w ogóle działasz na Instagramie, kim jest Twój odbiorca i jaki cel ma Twoja działalność w sieci. Jeśli nie – poświęć teraz na to kilka minut, a potem wróć do czytania.

Możemy jechać dalej?

Aby tworzyć angażujące treści, trzeba wiedzieć, po co i dla kogo się pisze. Musisz wejść w buty swojego odbiorcy i zastanowić się, czego chciałby się dowiedzieć – o Tobie, Twojej działalności, Twoim życiu. Kiedy połączysz to z tym, co sama chcesz przekazać – odkryjesz tematy, które warto poruszyć.

Na początek wystarczy prosto – opowiedz, kim jesteś i jakie treści można znaleźć na Twoim Instagramie. Przy tej okazji zapytaj obserwatorów, jak do Ciebie trafili i jakie treści chcieliby znajdować na Twoim profilu. Albo zorganizuj dzień zapoznawczy i zachęć ich do opowiadania o sobie. Ludzie uwielbiają nawijać na swój temat – zapamiętaj to i regularnie wykorzystuj!

Sposobem na angażowanie jest zatem opowiadanie historii i zadawanie pytań. Ważne, by takie wezwanie do działania, a więc zachęcenie do podzielenia się własnym zdaniem na dany temat lub udzielenia odpowiedzi na pytanie, było nienachalne i rzeczywiście skłaniało do działania, zamiast wywoływać zniechęcenie.

Po trzecie: obserwuj

Niewykluczone, że ostatnie zdanie poprzedniego akapitu jest dla Ciebie niezrozumiałe lub mało czytelne. Spokojnie możesz to przyznać, a ja nie będę się gniewać.

Aby zrozumieć, jakie treści są potencjalnie zniechęcające, a jakie zachęcające, warto dużo czytać i obserwować innych. Przyjrzyj się profilom, na których sama chętnie się udzielasz. Co sprawia, że to właśnie tam włączasz się do dyskusji? Mnie, dla przykładu, przyciągają przemyślenia, które skłaniają do tego, aby podzielić się własnym zdaniem i przedstawić swój punkt widzenia. Dotyczy to zarówno tematów poważnych, jak aktualna sytuacja kobiet w naszym kraju, jak i luźnych – np. dotyczących ulubionych książek. Jeżeli ktoś porusza tematy bliskie memu sercu, a do tego zachęca do dyskusji i w tej dyskusji bierze udział – dla mnie staje się kimś, do kogo będę wracać.

A jak to wygląda u Ciebie? Pomyśl o tym chociaż przez chwilę – być może dzięki temu zrozumiesz, jakie treści sama chciałabyś tworzyć.

Po czwarte: bądź na bieżąco

Bycie na bieżąco z tym, co dzieje się wokół nas – ważnymi wydarzeniami w kraju, premierami na Netfliksie, świętami, akcjami społecznymi, trendami, kampaniami reklamowymi itd. – pozwala na tworzenie postów, które są maksymalnie na czasie. Świetnym narzędziem, jakie możesz tutaj wykorzystać, jest Kalendarz Świąt Nietypowych, który niemal każdego dnia podsuwa gotowy pomysł na nowy post. Jeśli czasem brakuje Ci pomysłu na to, o czym napisać, to narzędzie może okazać się dla Ciebie prawdziwym ratunkiem.

Oprócz tego warto uważnie śledzić, co dzieje się wokół nas i o czym w tej chwili dyskutuje świat. Nie na każdy temat musisz mieć wyrobione własne zdanie, ale jeżeli akurat je masz – dlaczego by nie podzielić się nim z odbiorcami?

Po piąte: postaw na jakość, nie ilość

Ważnym elementem działania na Instagramie jest regularność publikacji. Przy czym „regularnie” nie musi znaczyć „codziennie”. Tak naprawdę niewiele jest osób, które rzeczywiście każdego dnia mają coś ciekawego do przekazania, dlatego warto przyjąć zasadę, że publikujemy wtedy, kiedy rzeczywiście chcemy coś od siebie dać. Nie masz pomysłu na post w ramach #instawtorku? Nic na siłę, naprawdę nie musisz co tydzień brać w tym udziału. Nie wyspałaś się, masz fatalny dzień i nawet nie chce Ci się sięgać po telefon? Spoko, nie produkuj posta na siłę, bo to najprostsza droga do zniechęcenia się do Instagrama. Nic się nie stanie, jeśli dziś sobie odpuścisz. Być może w zamian za to jutro napiszesz post życia i ze wzruszeniem będziesz obserwować, jak dziesiątki osób udostępniają go dalej.

Regularność regularnością, ale kiedy zaczniesz stawiać na ilość zamiast jakości, szybko możesz odstraszyć tych, których dopiero co do siebie przyciągnęłaś.

Po szóste: korzystaj z przydatnych narzędzi

Na pewno słyszałaś o milionie aplikacji do poprawiania jakości zdjęć, które umieszczasz na IG, ale czy myślałaś o tym, że istnieją takie aplikacje i strony, dzięki którym łatwiej Ci będzie tworzyć treści?

Na początek – KorektorTekstu.pl – narzędzie do sprawdzania pisowni. Może Ci się wydawać, że poprawność tekstu nie jest czymś, czego wymagają odbiorcy Instagrama, ale prawda jest taka, że zawsze znajdzie się ktoś, kto zamiast skoncentrować się na treści i przekazie, napisze kąśliwy komentarz: „Ej, lala, naprawdę pisze się razem, a nie osobno”. No i po co Ci to? Lepiej skorzystać z narzędzia, które skoryguje wszelkie błędy i pomoże stworzyć tekst, do którego inni nie będą mogli się doczepić.

Idąc dalej – Creator Studio. Dzięki niemu zaplanujesz posty i – co najważniejsze – możesz to zrobić… na komputerze. Ze mnie jest właśnie taka Instagramerka – że zamiast przyklejać się do telefonu, wolę spokojnie zasiąść przed komputerem i postukać w klawiaturę. Śmiało mogę stwierdzić, że pojawienie się Creatora Studio uratowało moją działalność na IG, bo dzięki niemu tworzy mi się dużo łatwiej, szybciej i przyjemniej. 

Jeśli masz ochotę dokształcić się w temacie tworzenia treści, gorąco zachęcam Cię do zapoznania się z książką „Magia słów. Jak pisać teksty, które porwą tłumy” Joanny Wryczy-Bekier – każdy, komu ją poleciłam, był zachwycony, dlatego możesz założyć, że i dla Ciebie okaże się bardzo przydatna. Jeśli natomiast Twoja działalność na Instagramie ma charakter bardziej sprzedażowy niż lifestylowy, może Ci się przydać publikacja „Jak pisać, żeby chcieli czytać (i kupować)” Artura Jabłońskiego, dzięki której poznasz techniki pomagające w tworzeniu świetnych tekstów sprzedażowych. A jak już będziesz się obławiać w księgarni, dorzuć do tego jeszcze „Szkołę mówców” Lidii Buksak, która przyda Ci się do tworzenia InstaStories.

Nie zapomnij także, że Socjomaniaczka wydawała kurs Czas na Insta, dzięki któremu zaczniesz działać bardziej strategicznie, nauczysz się śledzić trendy oraz dowiesz się, jak budować zaangażowaną społeczność, m.in. poprzez zrozumienie swojej grupy odbiorców, jak i tworzenie wartościowych treści. Dla osób zainteresowanych rozwojem na Instagramie jest to pozycja obowiązkowa.

Po siódme: jeszcze raz pisz

Zanim zarzucisz mi, że nawijam jak zdarta płyta, daj mi szansę dokończyć. Tak, znów będę zachęcać Cię do pisania – ale tym razem na własny użytek. Nic tak nie rozwija naszego pióra, jak regularne tworzenie. Posty na Insta czy bloga to jedno, ale to, co warto wcielić w życie, to także pisanie swobodne.

Zachęca do tego m.in. Julia Cameron w rewelacyjnej „Drodze artysty” (mam nadzieję, że nie skończyłaś jeszcze tej obławy na księgarnię, o której wspominałam wcześniej), która promuje ideę prowadzenia tzw. „porannych stron” („morning pages”). Rzecz polega na tym, że zanim zaczniesz dzień, siadasz nad pustą kartką (albo aplikacją taką jak Morning Pages) i przelewasz na papier wszystko, co siedzi Ci w głowie. Bez poprawek, zastanawiania się, analizowania, co dalej. Po prostu pozwalasz strumieniowi świadomości płynąć i piszesz, piszesz, piszesz. Sama praktykuję swobodne pisanie zarówno rano, jak i wieczorem, co pozwala mi wyciszyć się przed snem i dobrze zacząć dzień.

Tobie polecam to samo – bo swobodne pisanie nie narzuca ograniczeń i jest świetnym ćwiczeniem, które pozwala odkryć radość z przelewania myśli na papier. Stąd już prosta droga do większej frajdy z tworzenia postów na Insta. A przecież to nam się bardzo przyda, prawda?

Mam nadzieję, że po przeczytaniu tego tekstu jesteś o krok bliżej od tworzenia lepszych treści i że znalazłaś tutaj inspirację do działania. Jeśli tak jest, podziel się linkiem z kimś, komu również może się on przydać.

Dzięki za uwagę!

Autorka: Klaudyna Maciąg @Kreatywa

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

WPISY, KTÓRE MOGĄ CIĘ ZAINTERESOWAĆ